Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Aktualności

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Obserwuj nas w serwisie LinkedIn

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Historie Absolwentów: Zuzanna Borek

Historie Absolwentów: Zuzanna Borek

"(...) Jako coach mam trochę sceptyczne podejście do zbyt wielkich planów na przyszłość. Oczywiście, trzeba sobie wyznaczyć jakiś kierunek, żeby wiedzieć, w którą stronę się idzie, ale najważniejsze jest, żeby cieszyć się tym procesem i samą drogą dojścia do celu a nie tylko końcowym punktem. Z tej perspektywy jestem bardzo otwarta na przyszłość. Teraz jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna za miejsce, w którym jestem, za to że mogę robić i jedno, i drugie."

 

Imię i nazwisko: Zuzanna Agnieszka Borek
Miejsce zamieszkania: Berlin, Niemcy
Stanowisko pracy: PhD researcher, DRFZ oraz Communication Coach and Facilitator 
Ukończony kierunek: Biotechnologia

 

  • Czy jest coś, co wspomina Pani szczególnie z czasów studiów na UJ? 

Na UJ mieliśmy fantastyczne zajęcia laboratoryjne. Laboratoria zajmowały mnóstwo czasu, ale można było poznać każdą technikę związaną z biologią molekularną. Nie było żadnej różnicy między światową nauką, a tym czego uczyliśmy się na studiach w Krakowie. W Niemczech, Hiszpanii czy Holandii, wiem to z autopsji, doświadczenie laboratoryjne uzyskuje się będąc na stażach. Dołącza się do jakiejś grupy biorącej udział w projekcie i w obrębie tego projektu można się czegoś nauczyć. A na Uniwersytecie mogliśmy iść na laboratoria z każdego przedmiotu, który miał je w planie studiów. Poznawaliśmy nie tylko samą teorię. To było świetne. 
Ciepło wspominam uczestnictwo w uniwersyteckim chórze. To jedno z najbardziej fantastycznych doświadczeń. Nie byłam bardzo aktywna, nie byłam tam też za długo, ponieważ moje studia były bardzo wymagające, ale z chórem związani byli bardzo otwarci i mili ludzie. 
A najlepsze moje wspomnienie to zakończenie studiów. Byłam szczęśliwa, że już je skończyłam, mogę wyjechać zagranicę i zacząć pracować. To było zamknięcie pewnego etapu życia i rozpoczęcie nowego, na który czekałam z niecierpliwością przez pięć lat. 

 

  • Nie brakuje Pani teraz tego chóru? 

Brakuje mi przede wszystkim muzyki. Mam pianino, na którym, jeśli mam czas, lubię grać. Nie jestem jakimś wirtuozem, ale uwielbiam muzykę. 

 

  • Wróćmy teraz do planów zawodowych. Z niecierpliwością oczekiwała Pani rozpoczęcia pracy. 

Wtedy brakowało mi bardzo mentoringu. Miałam jakiś swój plan, ale tak naprawdę nie wiedziałam, jak się zabrać do jego realizacji, co robić. W swoim najbliższym otoczeniu nie znałam nikogo zajmującego się moją dziedziną. Czasami rozmawiałam z koleżankami, żeby o coś podpytać, ale takiego mentoringu czy coachingu, który pomógłby podjąć świadomie decyzję, nie było. W czasie studiów wyjechałam na dwa staże, najpierw do Barcelony a później do Holandii. I w jednym, i w drugim miejscu dostałam propozycję, żeby zostać na doktorat. Zostałam w Holandii i przez 4 lata robiłam doktorat. Niestety z pewnych przyczyn nie mogłam go obronić. Holandię wybrałam, bo wówczas było to jedyne miejsce poza Skandynawią, gdzie oferowano w ramach doktoratu normalną umowę o pracę. Jednak po pewnych przykrych sytuacjach, które wydarzyły się na miejscu, postanowiłam zmienić kierunek rozwoju i zwróciłam się w stronę coachingu. 

Po skończeniu mojej przygody z Holandią miałam 7-miesięczny płatny urlop. W tym czasie nie chciałam zaczynać drugiego doktoratu. Często się powtarza w środowisku naukowym, że my jesteśmy tak świetnie przygotowani do każdej pracy po doktoracie. Z głębokim przekonaniem, że tak jest, zaczęłam się rozglądać, jakie są możliwości. Byłam na kilku rozmowach o pracę. Po dwóch, góra trzech pytaniach, zauważyłam, że niestety, te wcześniejsze opinie mijają się z prawdą i poczułam się kompletnie nieprzygotowana do pracy. Ja nie miałam nic do zaoferowania tym ludziom. Jak z nimi rozmawiałam, to się trzęsłam, nerwowo śmiałam, moje poczucie własnej wartości było zerowe. I właściwie po odkryciu tego spędziłam trochę czasu sama się odbudowywując, a później doszłam do wniosku, że muszę mieć jakiś plan B. Zaczęłam chodzić na różne warsztaty, nie naukowe a biznesowe: o sprzedawaniu, o zarządzaniu zespołem. Byłam ciekawa, czego tam się uczy. Chciałam poznać innych ludzi. Ktoś kiedyś zapytał mnie o coaching, Na początku byłam bardzo sceptyczna, ale stwierdziłam, może coś poczytam, zobaczę, co to znaczy być coachem, co się robi, by być coachem. I zupełnie przez przypadek mój mąż kiedyś powiedział mi, że widział bilbord z reklamą szkoły coachingowej. Namówił mnie, żebym to sprawdziła. No i rzeczywiście spodobało mi się, zapisałam się do nich na cykl szkoleń. To były weekendowe zjazdy piątek - niedziela. Pierwszego dnia pomyślałam, co ja tu robię, to nie jest dla mnie. A trzeciego dnia poczułam się jak w domu. Odkryłam, że to jest to. Kariera, o której nigdy wcześniej nie myślałam, a do której jestem stworzona. Mam dużo naturalnych talentów w tym kierunku. 

 

  • A czy wykształcenie przyczyniło się do rozwoju kariery? Bo jednak to, czym się Pani teraz zajmuje odbiega od tego, czego uczyła się Pani na studiach. 

Po pierwsze, ja nadal czuję się naukowcem. Teraz robię doktorat w Niemczech. UJ dał mi to, że mogę tym naukowcem się poczuć. To właśnie w Krakowie zaczęła się moja przygoda z nauką. Ponadto dzięki UJ mogłam podjąć się drugiego doktoratu. To nie jest łatwe w przypadku, gdy ktoś widzi, że pierwsze podejście nie skończyło się pomyślnie. A jednak tu dostałam drugą szansę m.in. dlatego, że kończyłam studia na UJ. Renoma Uniwersytetu jest duża, a w tej dziedzinie, którą ja reprezentuję nawet bardzo duża. Również doświadczenia z czasów studiów, czy to ze wspomnianych już laboratoriów, czy też zajęć seminaryjnych, miały wpływ na moją karierę jako coacha. Już wtedy na studiach, nawet nieświadomie, uczyłam się obserwować, jak ludzie komunikują się ze sobą, jak się rozmawia, żeby osiągnąć zamierzony efekt. 

 

  • Jak aktualnie wygląda Pani praca? Udaje się łączyć doktorat z coachingiem?

Teraz ok. 60% czasu zajmuje mi praca nad doktoratem. Piszę o chorobie Leśniowskiego (choroba chronicznego zapalenia jelit). Coachingiem zajmuję się 10 godzin tygodniowo. Pracuję zarówno indywidualnie jak i z grupami. Cały czas się kształcę. Docelowo chciałabym pracować głównie z grupami. Kiedy pracuję z osobami indywidualnymi, zazwyczaj każdy cykl spotkań kończymy czymś, co można określić jako komunikacja z samym sobą. Bo jeśli ktoś potrafi komunikować się sam ze sobą, to okazuje się, że komunikowanie z druga osobą wcale nie jest takie trudne. Z kolei pracując z grupą koncentrujemy się na tym, jak rozmawiać ze sobą, jak być zespołem, poznajemy sposoby wzajemnej pomocy przy zmianach, przy konfliktach. 
Jako coach jestem freelancerem. Natomiast oprócz tego jestem zatrudniona przez instytut naukowy - Niemieckie Centrum Badań nad Reumatyzmem. Jest to kluczowy ośrodek badań immunologicznych w Niemczech. Mój szef jest lekarzem a grupa badawcza, którą prowadzi składa się m.in. z lekarzy pracujących w szpitalu oraz osób innych profesji, które są zatrudnione przez wspomniane wyżej Centrum. W tej chwili zajmuję się analizą danych jako jedyny bioinformatyk w naszej grupie. Okazuje się, że większość osób woli zajmować się częścią eksperymentalną badań, a nie analizować dane, co z kolei dla mnie jest bardzo interesujące. I tu po raz kolejny pomaga mi wiedza z okresu studiów, bo przecież wtedy mieliśmy zajęcia również z bioinformatyki. 
Nie mam żadnego problemu z pogodzeniem coachingu z doktoratem, a wręcz przeciwnie dzięki coachingowi jestem bardziej wydajna, dużo bardziej skupiona. 

 

  • Pani Zuzanno, a jakie są Pani największe wyzwania?

Moim największym marzeniem jest zarówno skończenie doktoratu jak i bycie coachem. Chcę robić nadal obie te rzeczy. Jako coach mam trochę sceptyczne podejście do zbyt wielkich planów na przyszłość. Oczywiście, trzeba sobie wyznaczyć jakiś kierunek, żeby wiedzieć, w którą stronę się idzie, ale najważniejsze jest, żeby cieszyć się tym procesem i samą drogą dojścia do celu a nie tylko końcowym punktem. Z tej perspektywy jestem bardzo otwarta na przyszłość. Teraz jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna za miejsce, w którym jestem, za to że mogę robić i jedno, i drugie. 

 

  • Czym jest dla Pani sukces?

Na pewno jest to niezależność finansowa przy pracy nie na pełny etat. Dla mnie bardzo ważne jest to, by mieć czas na rodzinę, podróże i sport. 

 

  • Jakie rady dałaby Pani ludziom wchodzącym właśnie na rynek pracy?

Ja mam cztery zasady i myślę, że one są bardzo uniwersalne. Pierwsza to, żeby się nie bać ani wyrzucenia z pracy, ani zmiany miejsca pracy, ani szefa. Jeśli czujemy, że coś jest nie tak albo coś nas nie uszczęśliwia, nie bójmy się tego zmienić. Druga: dużo pytać i szukać. Trzeba szukać ludzi i odpowiedzi, których potrzebujemy. Ja kiedyś miałam ułożone w głowie, że jest jeden sposób robienia kariery w moim zawodzie. To nieprawda, ale nie było nikogo, kto by mi to powiedział 10 lat temu. Dlatego warto szukać ludzi i odpowiedzi. Trzecia rada: wyjechać z Polski, nie dlatego, że w Polsce jest źle, ale dlatego, że podróże kształcą i niesamowicie poszerzają horyzonty, a także stwarzają ogromne możliwości do poznawania ludzi. I wreszcie, należy dbać o siebie, o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Nie dać się wpędzić w wir pracy bez końca. 

 

  • Jak wyobraża sobie Pani współpracę UJ z absolwentami? 

Ankieta, którą Państwo opublikowaliście na LinkedIn była super. Podobała mi się pod wieloma względami. Nie była za długa, była prosta i przejrzysta. I w związku z tym, że ją wypełniłam, nie zaczęłam dostawać nie wiadomo ile spamu. Kliknęłam w nią z ciekawości i byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak przyjemnie mi się ją wypełniło. To na pewno jest dobry start. 
Bardzo mi się podoba pomysł mentoringu dla obecnych studentów. Taka pomoc osób, które mają już pewne doświadczenia, jest bardzo ważna. Mnie tego zabrakło, a sądzę, że podobne wsparcie przyda się każdemu. Poza tym to okazja do poznania nowych ludzi, do tworzenia networkingu, co jest niezwykle istotne w dzisiejszych czasach. 

 

Z absolwentką rozmawiał Piotr Rapciak.

Polecamy również
Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała
Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski