Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Aktualności

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Obserwuj nas w serwisie LinkedIn

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Historie Absolwentów: Dariusz Jaroń

Historie Absolwentów: Dariusz Jaroń

"Młodym dziennikarzom powiedziałbym, żeby pisali i nigdy nie zatracili w sobie ciekawości świata i drugiego człowieka. To trudny zawód. Etatów jest niewiele, stawki bywają śmieszne, ale napisanie porządnego artykułu, dobrze ocenionego w redakcji i przyjętego ciepło przez czytelników daje ogromną satysfakcję. Zwłaszcza kiedy nasza praca przynosi realne zmiany i komuś pomaga."

 

Imię i nazwisko: Dariusz Jaroń

Miejsce zamieszkania: Kraków, Polska

Stanowisko pracy: Autor książek/specjalista content marketingu

Kierunek ukończony na Uniwersytecie Jagiellońskim: Ekonomia stosowana

 

  • Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie ze studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim?

Chyba moment, kiedy trafiłem do redakcji studenckiego miesięcznika WUJ. Pierwsze zebranie redakcyjne zrobiło na mnie duże wrażenie. Zapał młodych ludzi, chęć tworzenia profesjonalnego pisma, do którego będą chcieli zaglądać studenci i wykładowcy to było coś. Jakiś czas później, przerażony i potwornie stremowany, z kilkoma numerami WUJA w papierowej teczce pod pachą, poszedłem na spotkanie z Jerzym Chrzanowskim, redaktorem Gazety Wyborczej w Krakowie. Przejrzał moje teksty, uśmiechnął się, uścisnął dłoń i niedługo potem zacząłem regularnie pisać do działu sportowego lokalnego oddziału GW. Czułem się tak, jakbym zgarnął Pulitzera.

 

  • Jak rozpoczęła się Twoja kariera zawodowa? Jakie były w niej decydujące wydarzenia?

Dziennikarstwo to ludzie i kontakty. Każde drzwi, do których pukamy, otwierają następne. W Gazecie Wyborczej poznałem Michała Białońskiego. To on zobaczył we mnie kandydata na dziennikarza. Kiedy został szefem sportu w Interii, zaproponował mi pracę. W portalu - z przerwą na sprawdzenie, czy odnajdę się w wyuczonym zawodzie (spoiler alert: nie odnalazłem się) - spędziłem 9-10 lat.

 

  • Jak wykształcenie przyczyniło się do rozwoju Twojej kariery zawodowej?

Nie znam obecnego programu mojego kierunku, ale w 2004 roku, kiedy zaczynałem studia, ekonomia oferowała bogatą paletę zajęć - od nauk ścisłych po humanistyczne. I chyba ta wszechstronność wykształcenia przydała mi się w pracy najbardziej. Pracowałem w redakcjach sportowych, informacyjnych i lajfstajlu, pisząc na każdy temat, jaki można sobie wyobrazić. O ile w dziennikarstwie z wiedzy wyniesionej ze studiów korzystałem w ograniczonym zakresie, tak na pewno bardzo mi się ona przydaje w marketingu, w którym od niedawna działam.

 

  • Opowiedz nam o swojej obecnej pracy. Co teraz robisz?

Po kilkunastu latach spędzonych w dziennikarstwie postawiłem na dwie drogi zawodowe. Obie są ściśle związane z pisaniem, bo to jedyna rzecz, którą potrafię robić na sensownym poziomie, ale też pasja. A z pasji nie można w życiu rezygnować - to zbyt szkodliwe. Pierwsza z dróg to pisanie książek reporterskich. Jeśli można, skorzystam z okazji i opowiem o premierze najnowszej. "Ekstremalni" ukażą się 13 kwietnia. To historie lekarzy i ratowników medycznych działających w ekstremalnych okolicznościach: od pola bitwy, przez miejsca zamachów terrorystycznych, po interwencje w Himalajach, Tatrach, czy kataklizmach, takich jak trzęsienie ziemi w Nepalu czy eksplozja w porcie w Bejrucie, ale też - na granicy z Białorusią, gdzie trwa kryzys migracyjny. Od niedawna niektórzy bohaterowie książki pomagają również ofiarom inwazji Rosji na Ukrainę. Szczególnie teraz, w mrocznych czasach historii, ważne są świadectwa tego, że nie warto tracić wiary w człowieczeństwo. Drugą drogą zawodową jest content marketing. Pracuję w Webankiecie, firmie zajmującej się tworzeniem i analizą ankiet online. Piszę teksty blogowe, odpowiadam wraz z koleżanką Ulą za komunikację marki w mediach społecznościowych, jestem też copywriterem. Bardzo satysfakcjonująca praca, głównie dlatego, że najważniejsi są w niej ludzie, a nie słupki i targety.

 

  • Jakie są teraz Twoje największe wyzwania?

W codziennej pracy pisanie artykułów blogowych, które okażą się wartościowe i pomocne dla naszych obecnych klientów, a tych przyszłych przekonają, że warto nawiązać z nami współpracę. Trochę podobne wyzwanie stawiam sobie przy pisaniu książek. Staram się pisać tak, żeby nie tracić czasu czytelników, tylko dać im mieszankę informacji, rozrywki i emocji. Oferowanie komuś swojej książki to poważne zobowiązanie. Nie są przecież za darmo, a i sama lektura trochę zajmuje.

 

  • Jak wygląda życie i praca w mieście/kraju w którym mieszkasz?

Kocham Kraków. Nie wiem, czy miasto to uczucie odwzajemnia, ale cenię sobie nasze leniwe tempo. Ile razy jeżdżę zawodowo do Warszawy, mam wrażenie, że wszyscy wokół gdzieś się spieszą. W Krakowie jest inaczej. A co do pracy, od kilku lat pracuję zdalnie, zacząłem jeszcze przed pandemią, więc o zawodowych urokach i wyzwaniach z perspektywy krakowianina niewiele mam do powiedzenia. Kiedy Kraków stoi w porannych korkach, ja siedzę już z kubkiem kawy przy biurku.

 

  • Jaka jest Twoja definicja sukcesu?

Świetne pytanie. Kiedyś powiedziałbym, że zostanie uznanym dziennikarzem, pisanie ważnych artykułów dla swojego środowiska i czytelników. Dzisiaj staram się żyć wolniej niż kiedyś, dlatego też definicję sukcesu mam inną. To zdrowa równowaga między satysfakcją z pracy a czasem dla rodziny i przyjaciół. Nadmiar godzin spędzonych w pracy nie jest wart tego, żeby odpuścić wypad na rower z córką czy randkę z żoną.

 

  • Jakie masz porady/wskazówki dla obecnych studentów, którzy wkraczają na rynek pracy?

Młodym dziennikarzom powiedziałbym, żeby pisali i nigdy nie zatracili w sobie ciekawości świata i drugiego człowieka. To trudny zawód. Etatów jest niewiele, stawki bywają śmieszne, ale napisanie porządnego artykułu, dobrze ocenionego w redakcji i przyjętego ciepło przez czytelników daje ogromną satysfakcję. Zwłaszcza kiedy nasza praca przynosi realne zmiany i komuś pomaga. A rady dotyczące samego rynku pracy? Dajcie sobie czas na zbudowanie portfolio, piszcie o tym, na czym się znacie, i nie czekajcie, aż pojawią się ogłoszenia o pracę, tylko sami odzywajcie się do tytułów, które cenicie i chcielibyście nawiązać z nimi współpracę. Starsi dziennikarze często powtarzają, że do tego zawodu, kiedy nie wpuszczają cię drzwiami, wchodzi się oknem. Powiedzcie im: sprawdzam.

 

  • Jak wyobrażasz sobie współpracę Uniwersytetu Jagiellońskiego z absolwentami?

W trakcie studiów najbardziej brakowało mi spotkań z praktykami, a zajęcia dla przyszłych ekonomistów prowadzone przez ludzi biznesu, a nie nauki, można było zliczyć na palcach jednej ręki. Tymczasem ich głos może być bardzo cennym uzupełnieniem wiedzy teoretycznej, przekazywanej studentom na zajęciach. Gdybym sam mógł w czymś pomóc, opowiedzieć o swoich doświadczeniach i ścieżkach zawodowych, jestem do dyspozycji uczelni i studentów.

Polecamy również
Historie Absolwentów: Maria Styrna
Historie Absolwentów: Maria Styrna
Historie Absolwentów: Anna Niemiec
Historie Absolwentów: Anna Niemiec
Historie Absolwentów: Wojciech Żywolt
Historie Absolwentów: Wojciech Żywolt
Historie Absolwentów Wioleta Kocerba-Soroka
Historie Absolwentów Wioleta Kocerba-Soroka