Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Aktualności

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Obserwuj nas w serwisie LinkedIn

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Historie absolwentów: Paula Dobosz

Historie absolwentów: Paula Dobosz

"Sukces dla mnie z pewnością nie ma nic wspólnego z finansami. Cieszę się, że mogę robić to, co naprawdę lubię, w dodatku z niesamowitymi ludźmi, którym ufam i dzięki którym mogę się rozwijać. Dzięki swojej pracy mogę poznawać wyjątkowe osobowości, od których zawsze się czegoś uczę, nie tylko naukowo. Jest takie fantastyczne zdanie wypowiedziane przez Thora Heyerdahla, które uwielbiam i z pewnością mogłoby być moją definicją sukcesu: „Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.” (...)"

Imię i nazwisko: Paula Dobosz
Miejsce zamieszkania: Warszawa, Polska
Stanowisko pracy: Cancer Research Leader: genetyk, spec. medycyny genomowej i immunoonkologii
Ukończony kierunek: biologia spec. genetyka 

 

  • Jakie jest Pani najlepsze wspomnienie ze studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim?

Mam bardzo wiele wspaniałych wspomnień i z przyjemnością wracam w myślach do tego okresu, a sam Kraków kocham miłością absolutną do dziś. Najlepsze wspomnienia mam z okresu pracy w labie, co było związane z moją praca magisterską. To właśnie wtedy zostałam zarażona genetyką tak skutecznie, że żadne późniejsze próby zmiany zawodu się nie udawały :) W zespole Pani Prof. Styrny oraz Pani Dr Lenartowicz atmosfera była wręcz rodzinna, a to sprzyjało rozwojowi i nauce. Nie było niezdrowej rywalizacji, ale całkiem sporo zaufania nawet do magistrantów, którzy przecież na samym początku niewiele potrafią w labie zrobić. Takiego modelu prowadzenia zespołu można ze świecą szukać, szczególnie w Polsce, i nie mam dzisiaj żadnych wątpliwości, że to właśnie zadecydowało o wielu moich późniejszych wyborach. 

 

  • Jak rozpoczęła się Pani kariera zawodowa? Jakie były w niej decydujące wydarzenia?

Rozpoczęła się dość wcześnie, bo z różnych względów bardzo szybko musiałam się usamodzielnić, co niestety czasem odbijało się na przykład na moich ocenach, ale z drugiej strony dostarczyło mi wielu cennych doświadczeń. Przykładałam się zatem wybiórczo do studiowania, na tyle, na ile mogłam dysponować czasem: pierwszeństwo miały przedmioty ciekawe i przydatne dla mnie, dla moich planów. Legendarne było moje wielokrotne zdawanie egzaminu z „Fizjologii roślin” i są tacy, którzy wciąż wspominają to w charakterze anegdoty przy różnych okazjach :) Wybór genetyki nie był moim pierwszym wyborem – jeszcze w szkole byłam zafascynowana ludzkim mózgiem, układem immunologicznym i wirusami, planowałam po studiach wyjechać do jakiejś głuszy i badać Ebolę. Niewiele wiedziałam o genetyce, ponad to, co wtedy było dostępne w podręcznikach szkolnych. Stało się jednak inaczej: wygrała genetyka i nowotwory, a teraz, po latach, myślę, że to był wspaniały wybór. Do dziś miałam okazję pracować i mieszkać już w siedmiu różnych krajach na czterech kontynentach, a to wszystko z powodu genetyki właśnie! Niewątpliwie punktem zwrotnym były studia medyczne w Cambridge. To było absolutnie niesamowite doświadczenie pod każdym względem. Zajęcia z noblistami, którzy opowiadali o technologiach i możliwościach, o jakich w Polsce nam się nie śniło. Tam naprawdę działa się nauka, na każdym kroku. Nikogo nie dziwiły laptopy w pubie czy restauracji, bo pracować można wszędzie. Wtedy już wiedziałam, że jest taki temat, dla którego mogę nie spać w nocy: immunoonkologia. Każdy kolejny krok był już związany tylko z tą dziedziną, na przykład wyjazd do Izraela na post-doca. 

 

  • Jak wykształcenie przyczyniło się do rozwoju Pani kariery zawodowej?

Robię to, co kocham – myślę więc, że mam wyjątkowe szczęście i niewątpliwie wykształcenie odgrywa w tym dużą rolę. Nowotwory to jednak wymagający przyjaciele i nie ma możliwości, aby przestać się uczyć nawet na krótką chwilę, bo nauka pogalopuje do przodu i ciężko będzie znowu nadrobić zaległości. Nauka to bardziej styl życia niż profesja, wymusza ciągłą dyspozycyjność i umiejętność szybkiego przystosowywania się do nagłych zmian. Zdecydowanie odradzam tym, którzy lubią planować z wyprzedzeniem albo pracować w godzinach 8-16 przez pięć dni w tygodniu. 

 

  •  Proszę opowiedzieć nam o swojej obecnej pracy. Co teraz Pani robi?

Zawsze robię bardzo wiele rzeczy, bo lubię, jak dużo się dzieje. Specjalizuję się w genomice nowotworów oraz immunoonkologii, a moje badania naukowe skupiają się wokół sposobów komunikacji, jakie komórki nowotworowe wykorzystują do zatrzymania agresji ze strony układu immunologicznego człowieka. Genetyka ma w tym bardzo duży udział. To chyba pierwsza taka sytuacja w historii medycyny, gdy badania nad nowymi lekami prześcigają badania podstawowe, nad mechanizmami biologicznymi leżącymi u podstaw choroby. Staramy się wymyślać leki, choć nie znamy wroga. 
To generalnie moje zainteresowania badawcze. W tej chwili jednak, z uwagi na panującą pandemię, jestem zaangażowana w projekty związane z wirusem, na przykład sekwencjonowanie genomów osób, które przeszły chorobę COVID19 łagodnie i takich, które rozwinęły wyjątkowo ciężką postać choroby. Celem projektu jest poszukiwanie markerów genomowych, które mogłyby być podpowiedzią – tak, jak ma to miejsce w przypadku wirusów H.simplex czy HIV. Wiemy, że pewne osoby w populacji mają warianty genetyczne, które do pewnego stopnia chronią je przed zachorowaniem. 
Mam przyjemność współtworzyć zespół naukowy start-upu MNM Diagnostics, z którym staramy się wdrożyć diagnostykę całogenomową w onkologii. Ale to tylko jeden z kilku naszych projektów, bo WGS (whole genome sequencing) oraz ML (machine learning) mają wiele zastosowań w medycynie. Zdobywanie grantów na badania trwa bardzo długo, a my chcemy, aby rzeczy się po prostu działy: aby polscy pacjenci mieli dostęp do takich samych możliwości diagnostyki i leczenia, jak pacjenci z innych krajów zachodnich, zwłaszcza bardzo rozwiniętej pod względem badań genomowych Anglii, z której się wszyscy wywodzimy naukowo. Stąd właśnie wziął się pomysł założenia MNM Diagnostics. Idea start-upów naukowych jest wciąż mało popularna w Polsce, a samo słowo „firma” nie kojarzy się z nauką. Mamy nadzieję, że również i to z czasem ulegnie zmianie, bo start-upy związane z ośrodkami naukowymi oferują wiele możliwości rozwoju, a samym pacjentom – szybszy dostęp do wielu medycznych nowości. 
Zajmuję się także popularyzacją nauki, zwłaszcza za pośrednictwem internetu: od blisko 10 lat prowadzę bloga „Fakty i Mity Genetyki”, który w tym roku doczekał się również internetowego wydania https://genetyka.bio . Myślę, że ten projekt jest ogromne ważny w dobie medialnego szumu, natłoku informacji czy szerzących się fake news.

 

  • Jakie są teraz Pani największe wyzwania?

Wyzwanie, a z całą pewnością wielkie marzenie: chciałabym w niedalekiej przyszłości założyć własną grupę badawczą w Polsce, skupiającą się na badaniach z zakresu immunoonkologii. A realizacja tego marzenia natychmiast pociąga za sobą kolejne wyzwania, z których największym będzie stworzenie takiej atmosfery w zespole, pełnej zaufania i wzajemnej współpracy, aby każdy czuł się zmotywowany do rozwoju. To ogromna odpowiedzialność, która przynosi wiele satysfakcji. Czasem dostaję maile od moich dawnych studentów, którzy chętnie dzielą się swoim obecnym życiem – gdzie teraz są, co robią, jakie mają plany. Zdarza się, że pytają mnie o opinię na jakiś temat, mimo, iż nie widzieliśmy się od wielu lat, bo studiują czy pracują na innym kontynencie. Odbieram to jako wielki, osobisty sukces – że udało im się zrealizować własne marzenia, a mimo to wciąż o mnie pamiętają. To bardzo miłe. 

 

  • Jaka jest Pani definicja sukcesu?

Dla mnie z pewnością nie ma nic wspólnego z finansami. Cieszę się, że mogę robić to, co naprawdę lubię, w dodatku z niesamowitymi ludźmi, którym ufam i dzięki którym mogę się rozwijać. Dzięki swojej pracy mogę poznawać wyjątkowe osobowości, od których zawsze się czegoś uczę, nie tylko naukowo. Jest takie fantastyczne zdanie wypowiedziane przez Thora Heyerdahla, które uwielbiam i z pewnością mogłoby być moją definicją sukcesu: „Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.

 

  • Jakie ma Pani porady/wskazówki dla obecnych studentów, którzy wkraczają na rynek pracy?

Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do udzielania takich porad. Kiedy ja rekrutuję, zwracam uwagę nie tylko na wykształcenie (uczelnia ma znaczenie!), ale na doświadczenie i zaangażowanie. Czy dana osoba robiła coś dodatkowego w czasie studiów, co zdradzałoby jej faktyczne zainteresowanie zagadnieniem? Rozmowy kwalifikacyjne nie zdają egzaminu, bo tak duży stres zmienia nasze zachowanie, bycie sobą jest właściwie nierealne. Przychodząc do nowej pracy rzadko mamy wszystkie niezbędne umiejętności praktyczne, zatem gotowość do ciągłej nauki również jest dla mnie kluczowa. Chętnie czytam także część CV poświęconą zainteresowaniom i dodatkowym umiejętnościom, bo rozwijanie własnych zainteresowań we współczesnym szalonym świecie bywa trudne. Czasem pozornie nieistotne elementy mogą okazać się bardzo przydatne w danej pracy, na przykład majsterkowanie (kreatywność!) czy trening pamięci poprzez naukę języków. 

 

  • Jak wyobraża sobie Pani współpracę Uniwersytetu Jagiellońskiego z absolwentami? Czego mogą oczekiwać absolwenci od UJ?

Przede wszystkim byłoby miło, gdyby ta współpraca wreszcie nabrała realnych kształtów, bo muszę przyznać ze smutkiem, iż dotychczas pozostawała raczej w sferze marzeń. Cieszę się, że coś się w tej kwestii zmienia i bardzo kibicuję wszelkim inicjatywom networkingowym. UJ to uczelnia z tradycjami i właściwie nie widzę powodu, dla którego nie miałaby być na równi z Cambridge czy Oxfordem, bo historycznie niewiele je wtedy dzieliło. Jest zlokalizowana w pięknym miejscu, a w jej murach pracuje bardzo wielu mądrych ludzi. Należy ich doceniać i promować, przywracając tym samym instytucji autorytet. Aby to się stało, konieczne są gruntowne zmiany, choć nie jestem przekonana, czy ewolucja nie jest tutaj lepsza od rewolucji. Przede wszystkim jednak polityka nie powinna mieszać się z nauką. Nauka to fakty, nie opinie. 

Polecamy również
Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała
Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski