Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Aktualności

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Obserwuj nas w serwisie LinkedIn

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała

Historie Absolwentów: Tomasz Ćwiąkała

"Myślę, że najważniejsze jest to, żeby udawało się łączyć życie prywatne z życiem zawodowym i to życie zawodowe układa się po naszej myśli. Widzę po branży dziennikarskiej i po sobie, oczywiście, że to nie jest proste. Ten zawód wymaga poświęcenia bardzo dużej ilości pracy w weekendy, w różnych nietypowych godzinach. Czasami jest trudno pogodzić to z życiem prywatnym. Dlatego, jeśli się to udaje, to jest to sukces."

 

Imię i nazwisko: Tomasz Ćwiąkała

Miejsce zamieszkania: Warszawa, Polska

Stanowisko pracy: komentator, dziennikarz sportowy

Kierunek ukończony na Uniwersytecie Jagiellońskim: filologia portugalska

 

  • Jakie jest Pana najlepsze wspomnienie z czasów studiów?

Trudno mi wskazać jeden taki moment. Natomiast, czas studiów wspominam bardzo miło, w dużej mierze ze względu na to, z jakimi ludźmi studiowałem i jacy ludzie prowadzili zajęcia. Trochę inny miałem obraz wykładowców, jak szedłem na studia, a inny się wyłonił, jak już na tych studiach byłem. Okazało się, że to bardzo sympatyczni, pozytywnie nastawieni ludzie. Mieliśmy bardzo luźny kontakt, ale dzięki temu w moim odczuciu, sama edukacja przebiegała bardzo dobrze.

Na pewno miłym wspomnieniem są wspólne wyjścia na wykład, czy zajęcia językowe realizowane przy kawie gdzieś w jednej z kafejek wokół Rynku.

Mniej sympatycznie wspominam egzaminy z literatury portugalskiej. To była rzecz bardzo ciężka, która wymagała olbrzymiego wysiłku, podobnie jak zajęcia z łaciny.

Ale generalnie studia wspominam bardzo dobrze i każdemu poleciłbym studiowanie którejś z filologii romańskiej na UJ.

 

  • Wybrał Pan filologię portugalską. Czy było to spowodowane fascynacją brazylijską i portugalską piłką nożną?

Dokładnie tak. Moim głównym celem była filologia hiszpańska, ale nie dostałem się na nią. Było się tam bardzo trudno dostać, zabrakło mi dosłownie kilku punktów. Portugalską traktowałem wtedy trochę jak plan B. Później, jak już byłem na studiach, stwierdziłem, że nawet, gdybym w drugim czy trzecim rzucie dostał się na tę hiszpańską, to i tak zostanę na portugalskiej, bo mogę się nauczyć perfekcyjnie języka portugalskiego. To był język, który zawsze kojarzył mi się z piłką nożną.

Moim celem od początku było dziennikarstwo sportowe. Wybrałem jednak filologię, gdyż chciałem zyskać dodatkowy atut, jakim jest bardzo dobra znajomość mniej popularnego języka. No i nauczyłem się języka, który jest w Polsce dość egzotyczny, ale który w piłce nożnej może być wykorzystywany niemal codziennie.

W czasie studiów podobało mi się to, że były takie przedmioty, do których byłem negatywnie nastawiony i myślałem, że one nie będą skupiały mojej uwagi, a okazywało się, że były one prowadzone w fantastyczny sposób. Tak było np. z Historią Portugalii, czy zajęciami z literatury brazylijskiej. Dlatego można z nich było naprawdę sporo wyciągnąć.

 

  • Chciałem zapytać o przełomowy moment, który zdecydował o Pana karierze dziennikarskiej. Ale rozumiem, że to nie był moment, tylko marzenie, które miał Pan od lat?

Na samym początku, kiedy pojawiłem się na studiach, dałem sobie kilka miesięcy, żeby nauczyć się rozmawiać po portugalsku. I kiedy się nauczyłem, to praktycznie od tego momentu już zacząłem robić wywiady z piłkarzami z Brazylii, publikować je na różnych portalach. I to był taki przełomowy moment w moim życiu.

Jeśli chodzi o samą karierę, to było kilka takich przełomów. Na pewno jednym z nich była przeprowadzka z Krakowa do Warszawy, a następnie mundial w Brazylii, gdzie mogłem ten język wykorzystać, dalej przejście do Telewizji Eleven z portalu Weszło i ostatnio przejście z Eleven do Canal Plus.

 

  • W Pana przypadku wykształcenie nabyte w czasie studiów w zasadniczym stopniu przyczyniło się do rozwoju kariery.

Tak. Pierwszym językiem był oczywiście portugalski, drugim natomiast hiszpański. Dziś z hiszpańskiego korzystam codziennie, przynajmniej przez 2 godziny. Słucham podcastów, czytam artykuły, przygotowuję wywiady, poza komentowaniem meczów prowadzę serię wywiadów z byłymi piłkarzami.

Oczywiście, często używam również portugalskiego. Przeprowadziłem sporo wywiadów z Brazylijczykami i zauważyłem, że o ile ogólnie trudno jest namówić na wywiady byłych piłkarzy z Francji, Niemiec czy Anglii, to jeśli Brazylijczyk usłyszy, że ktoś z Polski porozumiewa się w jego języku, to od samego początku jego podejście jest pozytywne. Nie wspominając o piłkarzach występujących w polskiej Ekstraklasie, dla których jest to rzadkość, że ktoś w naszym kraju mówi po portugalsku.

 

 

  • Jak wygląda dzień powszedni Tomasza Ćwiąkały w trakcie sezonu?

Oj, nie ma reguły. Codziennie 1,5 – 2 godziny poświęcam na słuchanie podcastów, konkretnie radia hiszpańskiego. To jest dla mnie sposób na przygotowanie się do pracy, na bycie na bieżąco z wszystkim, co się dzieje w lidze hiszpańskiej. Oprócz tego czytam dużo artykułów, czy oglądam sporo meczów. Teraz mamy takie czasy, że jest wręcz przesyt, codziennie można obejrzeć po kilka spotkań. Trzeba to, oczywiście, w odpowiedni sposób selekcjonować. Zdarzają się również takie tygodnie, kiedy są wyjazdy. Wtedy te poszczególne dni są bardziej szalone i trudniejsze do zaplanowania.

Ma Pan jakieś szczególne wspomnienie związane ze swoją pracą?

Na pewno wspaniałym wyjazdem był mundial w Brazylii, każdy skomentowany klasyk, czyli mecz Barcelona – Real Madryt to jest coś wielkiego. Szczególnym momentem był też hołd dla Johana Cruyffa po śmierci tego wybitnego piłkarza.

A takim najprzyjemniejszym momentem był wywiad z Carlesem Puyolem. Zostałem wysłany na wywiady z ambasadorami La Liga, czyli z byłymi piłkarzami występującymi wcześniej w tej lidze. Odbywał się zlot, w czasie którego odbyła się rozmowa właśnie z Puyolem i Carlosem Morientesem. Puyol zapytał, w jakim języku będzie ta rozmowa, a Morientes mu odpowiedział: On doskonale mówi po hiszpańsku. Ja trochę zbaraniałem, bo rzeczywiście z Morientesem w życiu kilka razy rozmawiałem, ale nie spodziewałem się takiej jego opinii. Bardzo mnie to ucieszyło.

Zawsze jest to miłe, kiedy mogę np. do programu Jej Wysokość Premier League zrobić wywiad z piłkarzami portugalskimi np. Jorginho z Chelsea, czy Roberto Firmino z Liverpoolu. I oni też gratulowali poziomu języka portugalskiego. To naprawdę są chwile, kiedy człowiek docenia lata spędzone na wykładach.

 

  • Jakie są teraz największe Pana wyzwania?

Prowadzę serię The Legends na antenie Canal Plus – wywiady z byłymi piłkarzami. Kilka wyzwań udało się już tam zrealizować. Czasami o wywiad z piłkarzem trzeba się starać bardzo długo. O wywiad z Mario Kempesem, mistrzem świata z 1978 r. z Argentyną, starałem się ponad rok,  o wywiad z Zico starałem się półtora roku. I jest jeszcze kilka takich postaci, którym się co chwilkę przypominam i mam nadzieję, że kiedyś pomyślą: „dobra, jak ten gość napisał do mnie już po raz dziesiąty w sprawie wywiadu, to może wreszcie te prośbę zaakceptuję”. Tę serię traktuję jako wyzwanie, chciałbym żeby co jakiś czas pojawiło się w niej naprawdę duże nazwisko.

 

  • Jaka jest definicja sukcesu według Pana?

Myślę, że najważniejsze jest to, żeby udawało się łączyć życie prywatne z życiem zawodowym i to życie zawodowe układa się po naszej myśli. Widzę po branży dziennikarskiej i po sobie, oczywiście, że to nie jest proste. Ten zawód wymaga poświęcenia bardzo dużej ilości pracy w weekendy, w różnych nietypowych godzinach. Czasami jest trudno pogodzić to z życiem prywatnym. Dlatego, jeśli się to udaje, to jest to sukces.

 

  • Co poradziłby Pan młodym ludziom wchodzącym dopiero na rynek pracy?

Na studiach filologicznych tempo uczenia się języka jest niezwykle szybkie. Uważam to za wielki skarb.  Jeśli ktoś już się na takie studia dostanie to wie, że tutaj uczenie się jest zdecydowanie szybsze niż na jakichś kursach, itp. I ta znajomość języka to jedno, a drugie to praca. Od samego początku efektywna praca. Nie można myśleć: Jestem na pierwszym roku, to zacznę pracować od trzeciego czy czwartego. Zbieranie doświadczenia trzeba rozpocząć jak najszybciej, oczywiście w miarę możliwości. Zwłaszcza jeśli chodzi o dziennikarstwo, bo tu może być trudno się przebić. Poza tym poznawanie nowych ludzi, zdobywanie kontaktów – to bardzo pomaga, bo nigdy nie wiadomo, kto kiedy otworzy ci jakieś drzwi.

Jeśli ktoś mnie pyta, jak przebić się w dziennikarstwie, to odpowiadam: ucząc się języków obcych. Uważam, że to jest klucz. Ktoś kto np. zna się na piłce, potrafi jako tako pisać albo występować publicznie, a przy tym zna kilka języków, to po prostu sobie poradzi. W pewnym momencie się przebije, bo może zrobić coś, co będzie poza zasięgiem innych osób. Dlatego myślę, że najważniejsza są: praca rozpoczęta jak najwcześniej, języki i poznawanie ludzi.

Polecamy również
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Joanna Kołak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Marcin Szcześniak
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski
Historie Absolwentów: Michał Matuszewski
Historie Absolwentów: Agnieszka Pierzyńska-Mach
Historie Absolwentów: Agnieszka Pierzyńska-Mach