Skip to main content

Web Content Display Web Content Display

News

Breadcrumb Breadcrumb

Web Content Display Web Content Display

Link to LinkedIn

Web Content Display Web Content Display

Link to Facebook

Web Content Display Web Content Display

Historie absolwentów: Bartłomiej Telejko

Historie absolwentów: Bartłomiej Telejko

„Zachęcałbym młodych ludzi do tego, że kiedy wybierają jakiś kierunek studiów albo jeśli chcą pracować w strukturach unijnych, żeby myśleli szeroko i niekonwencjonalnie, również by nie trzymali się kurczowo swoich kierunków. Teraz uczymy się ciągle czegoś nowego i hasło o uczeniu się przez całe życie jest coraz bardziej aktualne w kontekście tempa, w jakim zmienia się współczesny świat.”

 
  • Imię i nazwisko: Bartłomiej Telejko
  • Miejsce zamieszkania: Bruksela, Belgia
  • Stanowisko pracy :Szef zespołu ds. regulacji UE w zakresie prawa konkurencji, ochrony prywatności i cyberbezpieczeństwa, Google 
  • Ukończony kierunek na UJ :Stosunki międzynarodowe

Panie Bartłomieju, zdecydowana większość Pana kariery zawodowej związana jest z Brukselą. Czy to było wymarzone miasto, z którym już w czasie studiów, a być może nawet wcześniej wiązał Pan swoją przyszłość?

 Nie, wręcz przeciwnie. O tym, że w pewnym momencie znalazłem się w Brukseli zdecydował, poniekąd, przypadek. Studiowałem stosunki międzynarodowe i w pewnym momencie musiałem wybrać specjalizację. A ja, w czasie studiów, zacząłem interesować się zagadnieniami związanymi z Unią Europejską: jak funkcjonuje, jak się tworzy prawo unijne, itd. Zdecydowałem więc, że wybiorę specjalizację o tematyce: Unia Europejska, a to niejako przyczyniło się później do mojego wyjazdu do Brukseli.

Skąd zainteresowanie właśnie stosunkami międzynarodowymi? 

Było to połączenie zainteresowań związanych z historią, polityką, dziennikarstwem. Uznałem, że stosunki międzynarodowe najlepiej łączą te wszystkie obszary. I kiedy zaczynałem studia w 2003 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim, w perspektywie dwunastu miesięcy mieliśmy wejście Polski do Unii Europejskiej. Wiedziałem, że ciekawe propozycje pracy na pewno się pojawią i, oczywiście, się nie zawiodłem.

Myślał pan już wtedy o pracy w strukturach unijnych?

 Na początku to były jakieś mgliste perspektywy. Wtedy myślałem bardziej o pracy w administracji państwowej. Ale tak się potoczyły moje losy, że po zdobyciu tytułu magistra na UJ, wyjechałem na jeszcze jedne studia - w Kolegium Europejskim (to jest kuźnia kadr dla przyszłych eurokratów, czyli osób, które pracują w strukturach Unii Europejskiej). Skończyłem te studia, no i potem zaczęła się moja kariera w Brukseli. Zrobiłem staż w Komisji Europejskiej, w kilku think tankach. Przez prawie 7 lat byłem doradcą w Parlamencie Europejskim, wreszcie trafiłem do do Google’a, gdzie pracuję do tej pory.

O obecnej pracy porozmawiamy za chwilę, ale chciałem jeszcze wrócić do Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracę magisterską obronił Pan na kierunku: stosunki międzynarodowe, później zrobił Pan jeszcze doktorat nieco zmieniając obszar zainteresowań, prawda?

Doktorat robiłem w dalszym ciągu na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych. Skupiłem się jednak na kwestiach ekonomii, gospodarki, polityki handlowej Unii Europejskiej, stąd temat pracy skierowany był bardziej w kierunku ekonomii politycznej.

Chciałem zgłębić wiedzę i poszerzyć swoje zainteresowania. Wydaje mi się, że jestem chyba pierwszym absolwentem Wydziału SMiP, który napisał doktorat po angielsku. Robiłem go nietypowo, bo zaocznie. Pracowałem już w Parlamencie Europejskim i chciałem trochę tę wiedzę praktyczną, którą posiadałem, połączyć z różnymi teoriami naukowymi, czyli spiąć świat praktyki z teorią.

Udawało się pogodzić pracę w Brukseli z doktoratem?

Był to dość wymagający okres w moim życiu, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Wtedy nie miałem jeszcze dzieci, wstawałem codziennie wcześnie rano i pisałem kilka stron przed wyjściem do pracy. Nie jest to łatwe, ale możliwe, jeśli ktoś taką ścieżką chciałby podążać.

W Pana CV znajdziemy również informację o rocznym kursie prawa francuskiego realizowanym we współpracy z Université d'Orléans.

Kiedy studiowałem, Wydział Prawa UJ oferował kursy wprowadzające do systemów prawnych różnych państw. Francja była jednym z nich. Wcześniej skończyłem liceum w klasie z rozszerzonym,      językiem francuskim, w związku z czym znałem go dosyć dobrze. Znałem również dość dobrze kulturę francuską. Wiedziałem, że, w kontekście mojej przyszłej kariery w instytucjach unijnych, Francja odgrywała i dalej odgrywa ważną rolę. Zawsze dobrze jest znać podstawy prawa francuskiego, bo wiele rzeczy w Unii Europejskiej bazuje na francuskich rozwiązaniach prawnych i instytucjonalnych. Stąd też wziął się pomysł na wspomniany kurs.

Jak wspomina Pan czas studiów? Może są miejsca, które budzą Pana szczególny sentyment, może jakieś wydarzenia?

Na pewno takim wydarzeniem są Juwenalia. Zawsze je miło wspominam. A miejsca? Mój Instytut mieścił się przy ul. Jabłonowskich, niestety już go tam nie ma. Został przeniesiony. Ale tę kamienicę pamiętam doskonale, a obok była i chyba jest nadal tawerna, w której często spędzaliśmy czas, również z wykładowcami.

Jednym z wykładowców, który z pewnością wywarł wpływ na rozwój mojej kariery zawodowej był prof. Andrzej Mania, promotor mojej pracy magisterskiej. Niezwykły człowiek, z którego rad wielokrotnie w późniejszym życiu korzystałem. Drugą taką osobą był dzisiejszy ambasador RP przy ONZ prof. Krzysztof Szczerski, u którego z kolei robiłem doktorat.

Po studiach magisterskich na chwilę został Pan w Krakowie. Ten okres przed wyjazdem do Brukseli nie był jednak długi.

Większość zawodowego życia spędziłem poza Polską. W Krakowie pracowałem zaledwie trzy miesiące, a później trafiłem już do Brukseli na staż. Unia Europejska co pół roku ma nowe edycje programów stażowych i w takich programach za każdym razem uczestniczy kilka tysięcy osób. Po tym stażu odbyłem jeszcze kilka innych już poza instytucjami unijnymi, m.in. w think tankach, stowarzyszeniach, które współpracowały z firmami z sektora nowych technologii.  I w pewnym momencie wygrałem konkurs na doradcę w Parlamencie Europejskim. Zostałem tam trochę dłużej, bo prawie siedem lat. A po tych siedmiu latach zdecydowałem się zmienić ścieżkę kariery i przeszedłem z sektora publicznego do prywatnego.

Będąc w Parlamencie Europejskim miałem możliwość współtworzenia prawa unijnego między innymi w obszarze nowych technologii. Ograniczeniem było to, że w momencie uchwalenia przepisów prawa rola tego organu się kończy. Mnie zawsze interesowało, co dzieje się dalej, jak wdrożenie przepisów przekłada się na rzeczywistość,  jak mogą z nich skorzystać obywatele, jak wdrażają je firmy, a także jak to wdrażanie jest monitorowane przez Komisję Europejską czy przez państwa członkowskie, itd. Stąd decyzja, że przejdę do firmy, w której będę mógł przekonać się, jak to wygląda z drugiej strony.

Proszę nam opowiedzieć, jak wygląda Pana codzienna praca?

To co lubię w mojej pracy to brak rutyny. Każdy dzień może być zupełnie inny. Do moich obowiązków należy edukowanie osób, które tworzą prawa z dziedziny gospodarki cyfrowej.  Przyglądamy się, w jaki sposób różne pomysły mogą wpłynąć na otaczającą nas rzeczywistość. Ostatnio, na przykład, pracowałem nad aktem unijnym, który wymaga od firm technologicznych wprowadzenia pewnych minimów, jeśli chodzi o poziom cyberbezpieczeństwa w usługach i produktach, które oferują. W momencie, kiedy pojawia się taki projekt prawa unijnego, my jako firma musimy go przeanalizować i sprawdzić, co jego wprowadzenie może oznaczać dla nas i naszych użytkowników. W tym konkretnym przypadku musieliśmy przeanalizować wszystkie wymogi, które Unia Europejska na nas nakładała, a w konsekwencji podpowiadamy wtedy urzędnikom unijnym, co by można by ulepszyć, co jest realne do osiągnięcia, a co nie jest, bo na przykład nie pozwala na to dzisiejszy stan zaangażowania technologicznego. Czyli w największym skrócie staram się wytłumaczyć unijnym decydentom, jak ich propozycje prawne przełożą się na rzeczywistość, na funkcjonowanie Internetu w dzisiejszym świecie. 

Cyberbezpieczeństwo to jedno z haseł, które znajduje się w Pana CV. Są tam też inne tematy np.: EU Data czy Privacy.

Tak to również kwestie związane z danymi osobowymi: jakie dane dokładnie Google zbiera od użytkowników, co z nimi robi, jak je wykorzystuje, tak że prywatność jest czymś, czemu poświęcam też wiele czasu. 

Można powiedzieć, że brukselski oddział Google to taka platforma do doświadczeń: z jednej strony miejsce sprawdzania możliwości, alternatyw, rozwiązań, a z drugiej próba określenia rezultatów, efektów proponowanych rozwiązań prawnych w zakresie przestrzeni cyfrowej?

Dokładnie tak. Staramy się na ile to możliwe edukować i podpowiadać. Wcześnie i obszernie. Kiedy pracowałem w Parlamencie Europejskim zajmowałem się m.in. tematami związanymi z energetyką. W tym sektorze pewne zmiany innowacyjne idą dużo wolniej. Wiele rzeczy zostało już wymyślonych, opracowanych. Chociażby źródła energii, jakieś zupełnie nowe źródło trudno już zapewne będzie odkryć, wynaleźć. Jeśli chodzi o świat nowych technologii, cykle innowacyjne są dużo szybsze. Sztuczna inteligencja jest doskonałym przykładem, jak to szybko ewoluuje. Nie tak dawno pojawił się czat GPT i bodajże w ciągu pierwszego miesiąca funkcjonowania zebrał 100 milionów użytkowników.  My zbieraliśmy 100 milionów użytkowników Google Search o wiele, wiele dłużej. Na pewno sektor, w którym teraz pracuję, jest niezwykle dynamiczny, zmiany zachodzą szybko. W związku z tym cały czas musimy pozostawać w kontakcie z unijnymi decydentami, żeby objaśniać im ten świat i konsultować ich propozycje regulacyjne.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Pana poprzednich zajęć. Teraz rozmawiamy o tematach związanych z prawem, informatyką, nowymi technologiami, wspominał Pan również o energetyce, ale wcześniej zajmował się Pan także innymi dziedzinami, prawda?

Tak, były to tematy na styku ekonomii i gospodarki. To był obszar, który mnie zawsze interesował i w którym chciałem się rozwijać.  W końcu wyspecjalizowałem się w gospodarce cyfrowej.

Pytam Pana o te działania w kontekście wykorzystania wiedzy z okresu studiów na stosunkach międzynarodowych. Jaki wpływ na Pana karierę miały studia na tym kierunku?  

Stosunki międzynarodowe są ciekawym kierunkiem, ponieważ pozwalają poznać wiele zagadnień. Uczymy się historii, zgłębiamy tajniki dziennikarstwa, poznajemy zasady ekonomii i gospodarki. A to co ja robię teraz na co dzień, to jest w zasadzie mix tych wszystkich rzeczy plus, oczywiście, prawo. Nie jesteśmy tutaj specjalistami  od wszystkiego. Pracujemy w bardzo dynamicznym świecie i musimy uczyć się rzeczy, które są związane z nowymi unijnymi regulacjami. I właśnie studia z zakresu stosunków międzynarodowych pokazały mi jak szybko się uczyć, a także jak łączyć ze sobą różne dziedziny.

Jak duży jest zespół, w którym Pan pracuje?

W Brukseli mamy około 100 osób, z tym, że to jest zespół na cały region Beneluksu. W skład tego zespołu wchodzą prawnicy, osoby odpowiedzialne za marketing, specjaliści od komunikacji, czy też zespół kolegów ze sprzedaży, którzy zajmują się bardziej stroną biznesową i pracują na przykład z dużymi przedsiębiorstwami belgijskimi, żeby oferować im nasze usługi.

Ma pan duże doświadczenie w pracy w strukturach UE. Co mógłby Pan poradzić młodym ludziom, którzy dopiero rozpoczynają swoją ścieżkę kariery i myślą o tym, by kiedyś pracować w jednej z unijnych instytucji?

Trzeba być przede wszystkim ciekawym świata na wielu poziomach. Nie wiem, czy takie myślenie jest dalej obecne, ale kiedy ja kończyłem studia w roku 2008, to byliśmy trochę w takich silosach: jak ktoś kończył dziennikarstwo to powinien być dziennikarzem, jak ktoś skończył stosunki międzynarodowe, to powinien być dyplomatą, a jak ktoś skończył ekonomię, to powinien pracować w banku i tak dalej. Współczesny świat jest trochę bardziej skomplikowany. Dlatego jeszcze raz powtórzę, że cenię sobie stosunki międzynarodowe za to, że w czasie tych studiów było poruszonych mnóstwo tematów, a co równie istotne pokazano nam, jak te tematy wzajemnie ze sobą powiązać.

Zachęcałbym młodych ludzi do tego, że kiedy wybierają jakiś kierunek studiów albo jeśli chcą pracować w strukturach unijnych, żeby myśleli szeroko i niekonwencjonalnie, również by nie trzymali się kurczowo swoich kierunków. Teraz uczymy się ciągle czegoś nowego i hasło o uczeniu się przez całe życie jest coraz bardziej aktualne w kontekście tempa, w jakim zmienia się współczesny świat.

Jeden z moich kolegów, z którym pracowałem w Parlamencie Europejskim, był po historii sztuki, co nie przeszkadzało mu w tym, żeby doradzać w Komisji Przemysłu Parlamentu Europejskiego na temat unijnego prawa energetycznego. Może wydawać się, że przebył długą drogę ze świata sztuki do świata energii, ale takie rzeczy są absolutnie możliwe. I jeśli ktoś ma jakieś zainteresowania, które niekoniecznie pokrywają się z jego kierunkiem studiów, zachęcałbym do tego, żeby spróbować wyjść im naprzeciw.

Często bywa tak, że rozpoczynając pracę w instytucjach unijnych myśli się o karierze tam jako  karierze docelowej. Tymczasem Pan zdecydował się na przejście do sektora prywatnego.

Takie transfery się zdarzają. Najczęściej przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego, czyli co 5 lat. Wtedy jest duża rotacja, zmieniają się posłowie, więc zmieniają się również ich doradcy. Część doradców szuka zatrudnienia w firmach mających siedzibę w Belgii. Znacznie rzadziej takie transfery zdarzają się w przypadku osób zatrudnionych w instytucjach unijnych jako pracownicy kontraktowi. Urzędnicy mianowani, którzy mają stałe umowy raczej pozostają w strukturach unijnych.

Z drugiej strony, zwłaszcza jeśli o chodzi o mój sektor czyli gospodarkę cyfrową, coraz częściej zdarza się, że specjaliści z firm prywatnych są zapraszani przez instytucje unijne jako eksperci – doradcy zwłaszcza w sprawach tworzenia prawa, legislacji.

Jakie wyzwania czekają na Pana w najbliższej przyszłości?

Na pewno jednym z największym wyzwań jest sztuczna inteligencja i wszystkie kwestie, które wiążą się z jej rozwojem. Musimy udzielić odpowiedzi na pytania, które wiążą się z wprowadzeniem sztucznej inteligencji do życia codziennego, tak by ustawodawcy mogli przygotować jak najlepsze regulacje prawne. Sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje nie tylko nasze życie prywatne, ale cały świat wokół nas. Może pomóc przy tworzeniu nowych leków czy szczepionek, zapewnić bardziej efektywną dystrybucję energii i wpłynąć na wiele aspektów naszego funkcjonowania, o których jeszcze powszechnie się nie myśli, np. jak zmieni się prowadzenia pojazdów, kiedy na drogach pojawią się samojezdne samochody, na co przeznaczymy odzyskany wówczas czas?. Trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Rozwiązania prawne należy konstruować tak, aby umożliwiły czerpanie korzyści z nowych technologii, a jednocześnie otaczały użytkowników odpowiednią ochroną. 

Recommended
Zlot Absolwentów Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ z okazji 175-lecia jego istnienia! (21-23.11.2024)

Zlot Absolwentów Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ z okazji 175-lecia jego istnienia! (21-23.11.2024)

Historie absolwentów: Bartłomiej Gaweł

Historie absolwentów: Bartłomiej Gaweł

Joint Research Centre’s “Call for scientific trainees” is now open for applications (October 2024 session)

Joint Research Centre’s “Call for scientific trainees” is now open for applications (October 2024 session)

Historie absolwentów: Piotr Bankowicz

Historie absolwentów: Piotr Bankowicz