Wywiady - Alumni UJ
Aktualności
Historie absolwentów: Izabela Jarosz

„Z jednej strony moje osobiste doświadczenie nauczyło mnie podążać za tym, co mnie zaciekawia, ale też uczyć się z otwartością i elastycznością, uczyć się transferować pozyskaną wiedzę i umiejętności z jednego obszaru w inny. Z drugiej strony jednak moje wybory zawodowe nie wynikały tylko stąd, że coś lubię, ale też z tego, że szukałam efektów mojej pracy i poczucia satysfakcji”.
Imię i nazwisko: Izabela Jarosz
Miejsce zamieszkania: Malaga, Hiszpania
Stanowisko, miejsce pracy: Psycholog, Psychoterapeuta, Coach, HR Executive, People&Culture Lead
Ukończony kierunek na UJ: Historia sztuki, Psychologia
Wywiad opublikowany w miesięczniku "Alma Mater" (lato 2025 nr 257)
Pani Izabelo, ukończyła Pani na Uniwersytecie Jagiellońskim dwa kierunku studiów: historię sztuki i psychologię. Dwie życiowe pasje? Skąd takie połączenie, czy te dwie dziedziny miały się uzupełniać w przyszłej karierze zawodowej?
Kiedy jako nastolatka wybierałam kierunek studiów, nie miałam wątpliwości, że powinnam wybrać coś, co mnie pasjonuje. Może to był wyraz młodzieńczego eksperymentowania, buntu czy też braku pragmatyzmu, ale zgłębianie wiedzy o sztuce wydawało mi się wtedy życiową pasją. Wierzyłam, że gdzieś mnie to w życiu zaprowadzi i że jak w tytule jednej z moich ulubionych książek “Sztuka jest cenniejsza niż złoto”. Urodziłam się i wychowałam na Śląsku Cieszyńskim. Nigdy nie spotkałam tam żadnego historyka sztuki. Moje wybory kształtowały więc przede wszystkim książki i marzenie o tym, by studiować w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Z kolei z psychologią, którą rozpoczęłam po drugim roku historii sztuki, było zupełnie inaczej. Psychologię utożsamiałam, wówczas, przede wszystkim z psychoterapią. Sama, jako nastolatka, korzystałam z tej formy pomocy i zainspirowało mnie to do nawiązania bliższej relacji z tą dziedziną. Ale już w czasie studiów zupełnie odeszłam od pomysłu bycia psychoterapeutą. Interesowałam się psychologią eksperymentalną, poznawczą, psychologią twórczości, kulturową. Te moje pierwotne fascynacje, które zachęciły mnie do tego kierunku, z czasem zupełnie się zmieniły.
Czy, kiedy zaczynała Pani studia, pojawiały się już przemyślenia dotyczące przyszłej pracy, czy to rzeczywiście był wybór związany li tylko z realizacją pasji?
Choć ostatnie 20 lat mojego życia zawodowego zdecydowanie wiążą się z psychologią, to oba te kierunki studiów wybrałam niezależnie, z czystej ciekawości przedmiotu, którym się zajmują. Na początku studiów nie miałam pojęcia jak je połączę w swoim życiu zawodowym i dokąd mnie to zaprowadzi.
Udawało się godzić zajęcia na jednym i drugim kierunku? To jednak były studia dzienne i pewnie niektóre wykłady czy ćwiczenia pokrywały się ze sobą?
Pierwsze dwa lata psychologii były bardzo intensywne i wymagały udziału w wielu obowiązkowych zajęciach. Mało było możliwości wyboru i manewrowania grafikiem. Większą elastyczność miałam na historii sztuki. Wynikało to z faktu, że to kierunek, który przede wszystkim uczył bycia badaczem, co de facto oznaczało samodzielność w szukaniu i opracowywaniu materiałów w bibliotekach i archiwach. Obowiązkowymi zajęciami były właściwie tylko seminaria, na które przygotowywaliśmy analizy i interpretacje wybranego tematu. Łatwo nie było, ale jakoś udawało mi się godzić studia na obu kierunkach. Z dzisiejszej perspektywy to zresztą zdecydowanie łatwiejsze niż godzenie pracy w korporacji z rolami życiowymi i posiadaniem rodziny. Mimo dużej intensywności to był wspaniały czas w moim życiu i niesamowity start w dorosłość.
Wspomniała Pani o historii sztuki jako kierunku, który uczył bycia badaczem, naukowcem. Czy to w jakiś sposób pomogło Pani w późniejszej pracy jako psycholog?
Tak, zdecydowanie. Pracując w biznesie, w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi i organizacjami w ogóle, zawsze miałam poczucie, że obydwa ukończone kierunki dały mi mnóstwo przydatnych umiejętności. Psychologia nauczyła mnie, jak ludzie funkcjonują indywidualnie, ale także w grupie pod wpływem różnych czynników społecznych. Ta wiedza oczywiście wprost przekładała się na to, czym się zajmowałam. Z drugiej strony historia sztuki dała mi wiedzę, o tym jak ludzie tworzą rzeczy nowe i wartościowe oraz jakie środowisko sprzyja twórczości. O organizowaniu środowiska pracy i zarządzaniu biznesem też można myśleć z takiej perspektywy. Na powstanie każdego dzieła sztuki, tak jak na każdą organizację, wpływa mnóstwo elementów. Ludzie, którzy ją tworzą, ich wcześniejsze doświadczenia, kontekst kraju czy regionu, zasoby materialne. Ponadto, historia sztuki nauczyła mnie uważnego patrzenia i opisywania tego co widzę oraz, tak jak już wspominałam, samodzielności w myśleniu i poszukiwaniu informacji.
Był taki punkt zwrotny, który zdecydował że jednak poszła Pani w stronę psychologii a nie historii sztuki?
Wierzę, że w życiu nie wszystko w stu procentach zależy od nas, ale jest przynajmniej do pewnego stopnia dziełem przypadku. I tak też było w moim życiu. Skończyłam historię sztuki, wyjechałam jeszcze na Erasmusa do Francji, wróciłam, kończyłam psychologię i miałam dylemat, co mam robić po ukończeniu studiów. Moja praca z historii sztuki została opublikowana w formie artykułu w czasopiśmie naukowym, a ja myślałam o robieniu doktoratu w tej dziedzinie. Wówczas mój promotor zażartował, że znając mnie, mogę się trochę nudzić siedząc w archiwach i przeglądając rachunki za materiały budowlane z XVIII wieku (śmiech). Wzięłam to sobie do serca i zaczęłam się zastanawiać, jakie mam inne opcje zawodowe. W tym czasie, w Gazecie Wyborczej (jeszcze w wersji drukowanej), organizowany był konkurs “Grasz o staż” . Stwierdziłam, że spróbuję. Udział w konkursie wymagał rozwiązania dwóch zadań. Pierwsze, które wybrałam, dotyczyło odpowiedzialności społecznej biznesu. Przygotowałam, świetny w moim przekonaniu (śmiech), projekt rewitalizacji Nowej Huty, gdzie miały powstawać dzieła sztuki współczesnych artystów przy udziale lokalnej społeczności. Natomiast, drugie zadanie było dosyć pragmatyczne, związane z psychologią w biznesie. Dotyczyło rekrutacji i procesów zarządzania ludźmi w organizacji. I tym sposobem dostałam pierwszy w swoim życiu staż, tylko nie w żadnym muzeum, ale w dziale zasobów ludzkich sieci hipermarketów Auchan. I tak trafiłam do Warszawy, gdzie szybko musiałam nauczyć się życia poza uczelnią.
I Warszawa tak Panią pochłonęła, że została tam Pani już na dłużej?
Tak, nie licząc dwóch lat pobytu za granicą, mieszkam tu już 20 lat Od początku Warszawa była dla mnie miejscem, które zmuszało do podejmowania „dorosłych” decyzji, bo w tamtych czasach, życie w tym mieście było zdecydowanie droższe niż w Krakowie. A ja zarabiałam niewielkie pieniądze na umowę cywilnoprawną. Z koleżanką składałyśmy się na wynajem mieszkania. Po kilku miesiącach pobytu w Warszawie otrzymałam propozycję pracy w Krakowie, ale biorąc pod uwagę znacznie większy rynek pracy, zdecydowałam się zostać w stolicy. Tym bardziej, że na stażu doceniono mnie. Okazało się, że mam dobrą opinię, nie dlatego że jakoś szczególnie znam się na HR, ale umiem myśleć logicznie, wyciągać wnioski, łączyć fakty, analizować. Po jakimś czasie zmieniłam pracę, przeszłam do firmy zajmującej się rekrutacją, a następnie do jednej ze spółek grupy Allianz i z tą organizacją związałam się na następne dziewięć lat.
Cały ten okres w spółkach grupy Allianz to była praca w HR?
Tak. Przeszłam tam kilka stanowisk szefów HR w lokalnych spółkach w Polsce, a później w regionie Europy południowej i wschodniej. W tym czasie wyjechałem też z Warszawy na rok do Paryża, gdzie odpowiadałam za HR w globalnej linii biznesowej assistance i ubezpieczeń turystycznych. Zajmowałam się organizowaniem środowiska pracy oraz procesów, które z jednej strony miały zapewniać efektywność i koncentrację na celu całej organizacji, a z drugiej strony stymulować kreatywność i zapewniać możliwości indywidualnego rozwoju.
Po dziewięciu latach w grupie Allianz przeszłam do ikony polskiego internetu, czyli Allegro. Ta decyzja okazała się największą biznesową przygodą mojego życia. Dołączyłam w niezwykle ciekawym momencie, kiedy następowała sprzedaż spółki do funduszy private equity, a później intensywny jej rozwój i wejście na giełdę. W momencie kiedy trafiłam do Allegro, spółka zatrudniała około 1200 osób. Gdy odchodziłam zatrudnionych było już ponad 3600 osób. Pracowali tam ludzie o nieprzeciętnych możliwościach intelektualnych i unikatowych kompetencjach, zwłaszcza w obszarze nowych technologii, którzy z powodzeniem mogli pracować w największych big-techowych spółkach na całym świecie. To było niezwykle stymulujące środowisko pracy, stwarzające wyjątkowe możliwości uczenia się od innych i pracy zespołowej.
Równocześnie cały czas Pani się dokształcała. Były m.in. studia podyplomowe z psychologii sportu i psychoterapii. Czy było to związane z założeniem, że w pewnym momencie, jednak zdecyduje się Pani na odejście od etatu i rozpoczęcie własnej działalności?
Kiedy zaczynałam studia podyplomowe z psychologii sportu nie myślałam jeszcze o pracy na własny rachunek. Ta dziedzina wiedzy wydawała mi się ciekawa z perspektywy rozwoju motywacji i kompetencji mentalnych, pozwalających na osiąganie ponadprzeciętnych wyników oraz radzenia sobie w konkurencyjnym środowisku w sporcie, ale także poza nim. Prywatnie też lubię sport. Sama amatorsko się wspinam i gram w tenisa, więc pomyślałam, że może to być również źródło inspiracji i forma samorozwoju. Z dzisiejszej perspektywy, prowadząc własną działalność, te studia okazały się przydatne zarówno do pracy psychoterapeutycznej, jak i oczywiście ze sportowcami.
Historia mojego odejścia z etatu jest jednak trochę bardziej złożona. Po sześciu intensywnych latach w Allegro doszłam do takiego momentu w życiu, w którym zrozumiałam, że chcę pracować z indywidualnym człowiekiem, a nie całym systemem i procesami w organizacji. Ponadto, chciałam mieć wpływ na to, co robię, na czas, który inwestuję w pracę, a przede wszystkim na rodzinę, czyli wreszcie zostać swoim własnym szefem (śmiech). Zaczęłam się zastanawiać jaki charakter pracy umożliwiłby mi realizację tych wszystkich celów i po dogłębnej analizie okazało się, że może być to psychologia, tylko tym razem w wersji psychoterapeutycznej. Dzięki tej decyzji jestem dzisiaj na trzecim roku całościowego szkolenia psychoterapeutycznego i pracuję przede wszystkich jako psycholog / psycholog sportu / psychoterapeuta / coach.
Jest jeszcze możliwy powrót do historii sztuki?
Dopóki żyję wszystko jest możliwe (śmiech). Historię sztuki uważam za ważny element mojej tożsamości i mojej drogi życiowej. Tak że kto wie, jak to się w życiu dalej potoczy.
Jak wygląda Pani obecna praca?
Aktualnie pracuję tylko w formie online, ponieważ mieszkam za granicą. W większości pracuję z osobami, które tak jak ja mieszkają poza Polską. To doświadczenie daje mi niezwykle ciekawy kontrapunkt do mojej wcześniejszej pracy gabinetowej w Polsce oraz doświadczeń ze staży klinicznych w szpitalach psychiatrycznych.
Pani kariera zawodowa jest przykładem, iż w życiu bywa różnie. Z jednej strony o pewnych zdarzeniach, wyborach decyduje przypadek, z drugiej jednak świadome postanowienia są bardzo ważnym elementem budowania ścieżki kariery. Mając dwie pasje czasami trudno dokonać wyboru, w którą stronę pójść. Co by Pani poradziła osobom, które dopiero są na początku budowania tej ścieżki i mają często problem z podjęciem podobnego wyboru?
Jako psychoterapeuta staram się nie udzielać podobnych rad, ponieważ droga życiowa każdej osoby jest trochę inna. Z jednej strony moje osobiste doświadczenie nauczyło mnie podążać za tym, co mnie zaciekawia, ale też uczyć się z otwartością i elastycznością, uczyć się transferować pozyskaną wiedzę i umiejętności z jednego obszaru w inny. Z drugiej strony jednak moje wybory zawodowe nie wynikały tylko stąd, że coś lubię, ale też z tego, że szukałam efektów mojej pracy i poczucia satysfakcji. I tu bardziej niż pasja przydatne było wybranie obszaru, w którym czułam, że mogę być kompetentna. Nie planowałam w wieku 19 lat, że będę kiedyś szefową HR, ale kiedy odkryłam, że jestem w tym dobra, pozwoliło mi to rozwijać się w tym kierunku, podnosić kwalifikacje i nabierać nowych doświadczeń na coraz większą skalę. Wierzę też, że w drodze do każdego celu najbardziej potrzebna jest wytrwałość by się nie zatrzymywać, by iść dalej, realizować kolejne cele. Oczywiście, po drodze pojawiały się przeszkody, trudne sytuacje. Starałam się jednak patrzeć na nie jak na lekcje w życiu i możliwości, z których mogę się uczyć i które mogę obejmować refleksją.
Pani Izabelo, na koniec wróćmy jeszcze do czasów studiów. Doświadczenia, o których Pani wspomina nabywała Pani również w Biurze Karier na Uniwersytecie Jagiellońskim, prawda?
Rzeczywiście, przez kilka tygodni, jeszcze w czasie studiów na psychologii, zdobywałam pierwsze doświadczenia w Biurze Karier UJ. Uczyliśmy się rekrutować, robić szkolenia dla studentów. Pomagaliśmy studentom z różnych kierunków. Bardzo miło wspominam ten czas i jestem do dziś niezwykle wdzięczna Pani Agnieszce Dudziak, szefowej Biura Karier, za ofertę pracy w tamtym czasie. O włos, a wróciłabym do Krakowa, a moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej.
Dziękuję bardzo za rozmowę
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, zapraszamy do wypelnienia formularza.