Aktualności - Alumni UJ
Aktualności
Historie absolwentów: Arkadiusz Klej

W kontekście szukania pracy polecam powiedzenie „ilość pokonuje szczęście”. Biorąc udział w jednej rekrutacji, można ją po prostu „przegrać”. Ale gdy jesteśmy w 20 procesach, gdy rozumiemy, jak nasze kompetencje mogą wpisać się w wiele stanowisk - wówczas nawet gdy nie uda się w 80%, to nadal mamy 4 oferty.
Imię i nazwisko: Arkadiusz Klej
Miejsce zamieszkania (miasto, kraj): Kraków. Polska
Stanowisko pracy: CEO firmy SpeechFlow
Ukończony kierunek (na UJ): MISH (Automatyzacja Ewaluacji Edukacji)
Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie ze studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim?
Zdecydowanie najlepiej wspominam proaktywność i otwartość społeczności studenckiej. Polecam wszystkim tworzenie własnych inicjatyw w samorządzie, zaopiekowanie się najbardziej interesującym was tematem w kole naukowym. Warto przyjść do społeczności z konkretnym pomysłem, a jeśli go jeszcze nie mamy - pomagać innym i inspirować się.
Udział w RRSS UJ i samorządzie MISH (Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne – przyp. red.) to najlepsze wspomnienie. To tam poznałem osoby, które były szczerymi pasjonatami swoich dziedzin. Studenci, którzy codziennie tworzyli atmosferę rozwoju oraz nauki pomagali mi lepiej zrozumieć, czym właściwie powinny być studia. Jako MISHowiec szczególnie wdzięczny jestem moim tutorom oraz pracownikom Centrum Ewaluacji i Analiz Polityk Publicznych UJ. To dla nich zdecydowałem się przyjechać do Krakowa. Praca z praktykami ewaluacji polityk publicznych była kluczowa dla mojego rozwoju naukowego. To pokazało mi, czym właściwe są skuteczne, rzetelne i powtarzalne badania, które mogą być podstawą wieloletnich działań zorientowanych na efekty.
Równie cenne było reprezentowanie UJ na arenie ogólnokrajowej. W czasach gdy studiowałem powstawało właśnie Ogólnopolskie Forum Studiów Międzyobszarowych (OFMS). Zrzeszenie (symetryczne do Parlamentu Studentów RP) miało na celu integrację oraz wzmocnienie reprezentacji studentów międzyobszarowych na arenie krajowej oraz w relacjach z samymi władzami uczelni. Przez cały okres studiów byłem reprezentantem MISH-u w tym organie. Dzięki temu udało się zorganizować warsztaty, integracje i wspólne działania ze studentami z Katowic oraz Warszawy.
Dodatkowo, ważnym doświadczeniem było prowadzenie zajęć gościnnych i wykładów. Pierwsze doświadczenia jako wykładowca zdobywałem na drugim roku studiów licencjackich na School of Ideas, gdy UMCS w Lublinie powierzył mi 30 godzin dydaktycznych dotyczących projektowania usług. Gdy studiowałem na UJ pojawiła się pierwsza fala LLM-ów wchodzących na uczelnie wraz z pojawieniem się Chata GPT od OpenAI. Wspólnie z władzami ośrodka MISH zorganizowaliśmy wtedy warsztaty dla wykładowców oraz studentów z wykorzystania tych narzędzi. Równie ciepło wspominam stałą współpracę z organizatorami Tygodnia Jakości Kształcenia, który był dla mnie jednym z najważniejszych momentów w roku akademickim.
Podsumowując: polecam dzielenie się pasją i tym co lubimy robić. Nieważne, czy to projektowanie gier i polityki publiczne - jak w moim przypadku - czy literaturoznawstwo lub przedmioty ścisłe. UJ to dom dla wielu wspaniałych specjalistów i pasjonatów.
Jak rozpoczęła się Twoja kariera zawodowa? Jakie były w niej decydujące wydarzenia?
Zaczęło się od wielkiej chęci kupienia sobie jakiejś zabawki jako dziecko, gdy pieliłem sąsiadom grządki i kosiłem trawniki albo zrywałem czereśnie (zjadając większość). Poważnie zaczęło być w liceum, gdy tworzyłem pierwsze ogólnopolskie projekty społeczne i inicjatywy. To pozwoliło mi otrzymać stypendium na School of Ideas, gdzie w trakcie 3 lat zrealizowałem 4 dyplomy.
Gdy przychodziłem na MISH na UJ, miałem więc już za sobą realizację projektów obejmujących 20 uczelni w kilkunastu krajach oraz pierwszy, z perspektywy czasu względnie udany startup. Celem studiowania na UJ było zbudowanie warsztatu do pracy z danymi ilościowymi, projektowaniem badań produktów oraz zrozumieniem ewaluacji polityk publicznych. Doświadczenia te były niezbędne, aby dopełnić mój warsztat projektanta, który rozumie, dlaczego coś działa lub nie.
Decydujące było angażowanie się w bardzo wiele działań, inicjatyw oraz konkursów. Takich aktywności było po kilkadziesiąt w każdym roku akademickim. Większość projektów się nie udawała, nie dochodziła do skutku lub nie wiązała się z sukcesem - to naturalna ścieżka. Jednak udało się wygrać kilka krajowych oraz międzynarodowych konkursów, rozwinąć po drodze kolejną firmę i otrzymać zestaw ofert współpracy.
Jak wykształcenie przyczyniło się do rozwoju Twojej kariery zawodowej?
Kryteria ewaluacji polityk publicznych (które mogą się wydawać bardzo teoretycznym tematem) są dziś jednym z najważniejszych narzędzi, z jakich korzystam w pracy z biznesem oraz jako trener. Uważam, że spośród wielu dziedzin nauk społecznych to właśnie ewaluacja polityk społecznych stawia szczególny nacisk na wysokie standardy i skuteczność weryfikacji. Tworząc skomplikowane badania, analizując efekt brutto oraz netto, warto pokornie podejść do danych. Na początku wiele osób uważa, że jest to przesada, ale takie dane są potem niezbitym argumentem. Nieważne, jak wiele demagogii pojawia się w dyskusji, jeśli masz jeden, dobrze zbadany i zweryfikowany model zmiany (teorię zmiany), który został zmierzony. Mam nadzieje że biznes będzie coraz intensywniej czerpać z doświadczeń ewaluacji polityk publicznych. Wiele metryk biznesowych okazuje się pisanych palcem po wodzie, gdy ocenia je socjolog, który wcześniej analizował kryteria w politykach publicznych.
Uważam że jest to bardzo duży potencjał, który uczelnie zaczynają dopiero wykorzystywać. Studenci socjologii nie są często postrzegani jako partnerzy dla projektantów i wartościowi asystenci dla zarządów firm. Zwykle zostają zamknięci w przestrzeni danych i ich analizy, bez
implementacji kompetencji socjologicznych na poziomie strategii firmy. Ciągle brakuje przedmiotów biznesowych, które jasno pokazywałyby studentom, jak właściwie wykorzystać zdolność analizy danych, aby być wartościowym wsparciem dla swoich przełożonych. Studenci, którzy chcą być skuteczni na rynku pracy, powinni budować sprawność we współpracy w przestrzeniach AI i socjologii na rzecz celów organizacji. Perspektywa humanistyczna jest często niedoceniana, podczas gdy wiele etycznych, ekologicznych oraz pro-konsumenckich taktyk da się jasno uzasadnić danymi. To, że moi wykładowcy i tutorzy pokazywali mi właśnie tę drogę, uważam za wielki zaszczyt i mam nadzieję, że ich następcy będą implementować tę wiedzę do coraz to nowszych obszarów.
Opowiedz nam o swojej obecnej pracy. Co teraz robisz?
Obecnie wspieram kilka inicjatyw, które łączą moje pasje: technologię, edukację i kulturę. Najważniejszą z nich jest SpeechFlow, gdzie jako CEO i lider produktu wraz z zespołem rozwijam generatywne pomoce terapeutyczne w logopedii. Pomagamy zaoszczędzić logopedzie nawet 40 godzin miesięcznie, aby mógł ten czas poświęcić swoim pacjentom. Ta praca to fascynujące połączenie projektowania produktu, ciągłego prowadzenia badań i implementacji wniosków. W ramach SpeechFlow działają wyspecjalizowane jednostki: SpeechLab, czyli nasze centrum badawczo-rozwojowe, gdzie powstają innowacje, oraz SpeechMentor i SpeechStudio, które wspierają terapeutów we wdrażaniu nowych technologii. To właśnie tu kompetencje z zakresu ewaluacji i analizy danych, zdobyte na UJ, pozwalają nam tworzyć realnie skuteczne narzędzia.
Jako trener i szkoleniowiec prowadzę Pracownię Projektową Arkadiusz Klej. To moje kreatywne studio, w którym wraz z międzynarodowym zespołem zajmujemy się Personal Forecastingiem oraz projektowaniem usług. Realizujemy projekty związane z edukacją, transformacją cyfrową i automatyzacją. Mam przyjemność działać jako ekspert dla takich instytucji jak PFR, PARP czy MKiDN. Całość mojej działalności jako projektanta można śledzić na mojej stronie internetowej, która jest centrum mojej marki osobistej.
Dodatkowo, od wielu lat współtworzę Fundację Architekci Kultury, której obecnie jestem prezesem. Organizujemy festiwale teatralne oraz warsztaty. Poszukujemy sposobów na skuteczną ewolucję kultury, która mierzy się ze zmienną demografią i nowymi zachowaniami konsumenckimi W Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie opiekuję się Stypendium im. Stanisława Wyspiańskiego. Tworzymy unikalną przestrzeń dla młodych, interdyscyplinarnych artystów, dając im zasoby, wsparcie mentorskie i możliwość realizacji pierwszych profesjonalnych projektów na jednych z najważniejszych scen w Polsce.
Jakie są teraz Twoje największe wyzwania?
Obecnie jestem na etapie poszukiwania współpracowników, którym mógłbym powierzyć różne obszary odpowiedzialności w poszczególnych inicjatywach. Skalowanie działalności wymaga budowania silnych, autonomicznych zespołów. To wyzwanie polega na znalezieniu ludzi, którzy mają odpowiednie kompetencje i podzielają wizję i wartości, jakimi kierują się SpeechFlow czy Pracownia Projektowa. Chcę tworzyć organizacje, w których każdy ma realny wpływ na rozwój, a moim zadaniem jest zapewnienie im do tego najlepszych warunków. To bardzo duży projekt - być może większy od wszystkich, które robiłem do tej pory - ale wiem też, że to konieczny krok, by skalować moje działania i, co ważne, przygotować przestrzeń na kolejne projekty.
Jak wygląda życie i praca w mieście/kraju w którym mieszkasz?
Zostałem w Krakowie, chociaż charakter mojej pracy sprawia, że nie spędzam w nim nawet połowy dni w miesiącu. Traktuję Kraków jako swoją bazę operacyjną i miejsce, do którego zawsze chętnie wracam. To miasto ma unikalny ekosystem - z jednej strony potężne zaplecze akademickie z Uniwersytetem Jagiellońskim na czele, z drugiej rozwijający się sektor technologiczny i start-upowy, a z trzeciej - niepodważalną, awangardową atmosferę kulturalną. Dla kogoś, kto jak ja, działa na styku tych trzech światów, jest to środowisko idealne. Sieć kontaktów zbudowana podczas studiów owocuje do dziś, a możliwość szybkiego spotkania się z ekspertami z różnych dziedzin do tej pory każdorazowo okazywała się bezcenna. Natura projektów, w które się angażuje każe mi pracować hybrydowo - to spore wyzwanie, które zmusiło mnie nawet do pokochania (bez wzajemności) PKP. Mogę chyba śmiało powiedzieć, że bywam nomadem we własnym mieście.
Jaka jest Twoja definicja sukcesu?
Dla mnie sukces nie jest punktem docelowym, a raczej procesem. To zdolność do realizowania coraz ambitniejszych projektów, które przynoszą realną, mierzalną wartość innym ludziom. Sukcesem jest moment, w którym logopeda mówi mi, że dzięki SpeechFlow odzyskał czas dla rodziny, a jego pacjenci robią szybsze postępy. Sukcesem jest widzieć, jak stypendyści w Teatrze Słowackiego tworzą dzieła, które poruszają publiczność albo wpływają na rewolucyjne badania na arenie światowej. To też posiadanie wolności i zasobów, by móc w pełni poświęcić się nowemu pomysłowi, który wydaje się ważny i obiecujący - niezależnie od tego, jak zweryfikuje go czas. Ale tak naprawdę, sukces to dla mnie bycie architektem - nie tylko kultury czy produktów, ale własnego, dobrze zaprojektowanego życia, w którym jest miejsce na pasję, rozwój i wspieranie innych. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jest łatwo, ale powoli, powoli, zmierzam w dobrym kierunku. Pożarów do gaszenia jest coraz mniej, a pomysłów, które mogą mieć wartość dla innych ludzi - coraz więcej. I chyba tym jest ten mityczny sukces.
Jakie masz porady/ wskazówki dla obecnych studentów, którzy wkraczają na rynek pracy?
W kontekście szukania pracy polecam powiedzenie „ilość pokonuje szczęście”. Biorąc udział w jednej rekrutacji, można ją po prostu „przegrać”. Ale gdy jesteśmy w 20 procesach, gdy rozumiemy, jak nasze kompetencje mogą wpisać się w wiele stanowisk - wówczas nawet gdy nie uda się w 80%, to nadal mamy 4 oferty. Uważam, że metoda romantycznego „starania się” o wymarzoną pracę nie jest dla większości ludzi. Na pewno jest to nieoptymalny model do postawienia pierwszego kroku w dużym mieście. Kończąc magisterkę, miałem 8 lat doświadczenia zawodowego, a jakby ktoś próbował przeliczyć „nadgodziny”, to pewnie bliżej 11 - z czego większość na stanowiskach kierowniczych. Od dawna byłem własnym szefem. Więc dla 99% zwykłych organizacji byłem zupełnie niezatrudnialny. Wszystkie duże podmioty, z którymi współpracowałem, tworzyły stanowisko specjalnie dla mnie lub współpracowały ze mną jako konsultantem/szkoleniowcem/ekspertem. Nigdy chyba nie pojawiła się w rozmowach propozycja etatu lub stanowiska i z perspektywy czasu - to dobrze.
Jeśli ktoś zdobywa pierwsze doświadczenie zawodowe dopiero po studiach, to jest na bardzo trudnej pozycji na rynku pracy. Bardzo polecam próbę komercjalizacji prac licencjackich oraz magisterskich. Realizowanie w ramach nich projektów przy współpracy z otoczeniem biznesowym uczelni i potęcjalnymi pracodawcami. W ramach takiego projektu można zrobić coś co zostanie realnie wykorzystane przez firmy. To okazja aby zarobić i zbudować unikalną pozycję na rynku pracy. Uważam, że jest to dobra okazja, aby wykazać się pracą, którą i tak trzeba zrobić. Bardzo ważne jest realne wykorzystanie praktyk i wolontariatów. Są osoby, które unikają ich lub nie podchodzą do nich w stu procentach poważnie. Moim zdaniem to wielki błąd, ponieważ długofalowo to właśnie praktyki mają być realną weryfikacją, czy dana praca po studiach cię interesuje. Dodatkowo - po prostu warto być miłym dla pracowników z większym doświadczeniem. Stworzyć przestrzeń, w której te osoby będą chciały dzielić się wiedzą. Nie ma lepszego sposobu na zdobywanie nowych kompetencji.
Jak wyobrażasz sobie współpracę Uniwersytetu Jagiellońskiego z absolwentami?
Uważam, że uczelnia potrzebuje pełnoprawnej rady absolwentów, ciała z budżetem, gdzie każda osoba, która w tym ciele zasiada, dokonuje wpłaty na fundusz żelazny (powyżej 500 000 Euro), dzięki czemu byłyby zasoby na wykonywanie decyzji tego podmiotu. Zebranie osób o takiej decyzyjności 2 razy w roku pozwoliłoby na praktyczne połączenie interesów dużych podmiotów oraz poszczególnych ciał uczelni. UJ to bardzo duża instytucja, którą powinno się „oliwić” dodatkowymi zasobami, które są niezależne i stanowią rezerwę. Utworzenie takiego ciała szybko rozwiązałoby problemy z brakiem akademików lub tak banalnymi sytuacjami jak brak darmowego ksero i drukarek dla studentów. Wierzę, że w przyszłości uniwersytet będzie miał aktywną postawę wobec wszystkich swoich absolwentów. Może o nich myśleć jak o klientach studiów podyplomowych, jak o potencjalnych pracownikach czy zleceniodawcach w pracach B+R. To myślenie o elastyczności powinno schodzić znacznie niżej. Kluczowe jest przyznanie osobom decyzyjnym na każdym szczeblu większych, swobodnych części budżetu. Zaczynając od symbolicznych kwot, rzędu 1000 złotych, na samym dole hierarchii - dla przewodniczących kół naukowych czy kierowników małych jednostek. Taka autonomia pozwoliłaby na błyskawiczne reagowanie na potrzeby, eliminując biurokrację przy drobnych, ale często kluczowych wydatkach i realnie wzmacniając proaktywność w całej społeczności akademickiej.
Jest jeszcze jeden ważny aspekt - uczelnia powinna także tworzyć i promować platformy, na których absolwenci mogliby dzielić się swoją wiedzą i oferować mentoring obecnym studentom, tworząc żywy pomost między teorią a rynkiem pracy.
